takie tam moje absolutne początki z pastelami suchymi...:)
Czytasz archiwalną wersję wątku "takie tam moje absolutne początki z pastelami suchymi...:)" z forum www.tattooart.pl/forum/
Strona 1 z 1 • 1
milczacy - 28 Sierpień 08, 16:00
Witam. Tak sobie oglądam co inni tworzą i pokazują i doszedłem do wniosku że też poddam moje bazgranie pod ocenę.......a co ?!? Ale najpierw geneza, czyli opowieści dziwnych treści: Jakoś tak w maju dostałem od teściowej zestaw 12 kolorów pasteli, czwórkę piwa i posłano mi dziwny uśmiech..................... wiedziałem już co się święci Tak jak się obawiałem, trza było szwagrowi (16 latek) pomóc, bo został wplątany w międzyszkolny konkurs plastyczny pod tytułem "sztuka i twórcy hiszpani". Temat - portret w stylu Picasso - no i machnąłem swój pierwszy w życiu rysunek pastelami. Z czystej pychy, powiem, że wygrał on na szczeblu małopolski i posłali go gdzieś do kraju corridy
Następstwem całej tej historii było zakupienie zestawu 48 kolorowego i to, że zajawiłem sie na rysowanie w kolorze, czego wcześniej unikałem jak żywego ognia Ok - wrzucam kilka fotów które pałętają mi się po kompie i proszę nie tyle o ocenę, co o fachowe porady i sugestie co do techniki rysowania pastelami. Zaznaczam że jestem absolutnie w tym temacie początkujący więc nie mówcie że hu....o, tylko jak rysować, mieszać kolory, jednym słowem o technice...... Rysuję Pastelami kooh-i-noor, na papierze ingres i fabriano fakturowanym 160 g, utrwalam najtańszym lakierem do włosów z biedronki .
Poddaję się krytyce, z góry przepraszając za kiepskie fotki ( robione gównianą cyfrówką paniętającą Wielki wybuch i narodziny tej technologii) - obiecuję w bliskim czasie poprawić linki i zaktualizować fotki.
Robiony ma zamówienie pejzaż:
Mój Pies Bandzior:
Kiepska kopia Beksińskiego - prezent dla mej lubej do powieszenia na ścianie po remoncie naszego gniazdka
A tu, choć nie w 100%, ale również częściowo pastelowe - wielkanocne Jezuski, zrobiłem ich pod zamówienia dla znajomych tyle, że z "przejedzenia tematu" mój ateizm sięgnął szczytów
Bardzo będę wdzięczny za techniczne uwagiqiuntus - 28 Sierpień 08, 19:48
nice ...ladny pejzaz i drzewo ... portrety tez... reszta to nie moj klimat... pies jest troche koslawy na twarzy ... odrobine nienaturalny... a abstrakcja z pierwszego kompletnie do mnie nie przemawia ... nie mniej rysuj dalej bo warto ... peace...mankova - 28 Sierpień 08, 20:07
Będę pierwsza (byłam pierwsza, ale zanim wysłałam, pan powyżej mnie ubiegł:P) i skoro jesteś żądny konkretnych uwag to z miłą chęcią odpowiem jak widzę te prace na moje babskie plastykowe oko
"Picassowe". Podoba mi się, ale na temat kubistycznych prac każdy ma swoje własne zdanie, bo tu kanony rysunku nie obowiązują jak w pracach realistycznych. Fajne, kontrastujące zestawienie żółci i niebieskiego.
"Pejzaż". Temat trudny jak jasny gwint, ale nieźle wybrnąłeś. Widać, że dobrze skorzystałeś z perspektywy linearnej. Jednak, obrazek sprawia wrażenie płaskiego. Już tłumaczę dlaczego- góry mają ciepłe akcenty (brązy). Zgodnie z perspektywą malarską, to co jest bliżej nas jest cieplejsze, a co dalej- chłodniejsze, dlatego dalsze plany są często takie 'niebieskie'. Niewiele środków daje przekonujący efekt. Dodatkowo im dalej, tym mniej widac szczegółów, granice planów powinny się lekko zacierać. Żeby przyciągnąć uwagę, umieściłabym na pierwszym planie jakiś mocniejszy akcent. I jeszcze woda- jest wszędzie tego samego koloru. Może powinna odbijać gdzieś światło? Spróbuj
Pies. Pies jest trochę ludzki (oczy). Nie wiem, do czego się jeszcze przyczepić:P
Beksiński. Jedna z lepszych prac jakie tu dałeś. I to Twoja sprawa, jak interpretujesz obrazy Beksa.
I w końcu Jezusowie. Fajnie, monochromatycznie, poprawnie anatomicznie. Świetne oczy w tym u dołu. Nie pogubiłeś ustawienia najważniejszych części twarzy. Fajnie zróżnicowany walor.
No i widać, że z mono radzisz sobie pewniej. Ale gdy poznasz trochę teorii na temat malarstwa pastelą, mieszania barw i tak dalej, może być tylko lepiej.
Wyżyłam się, w wakacje schamiałam bezrysunkowo totalnie. Dzięki Milczącyrdza_nie_spi - 28 Sierpień 08, 20:22
Mi sie podobaja, sa ladne, poprawne (no, moze oprocz psa) i takie... bez duszy.
Wariacja na temat Picassa najbardziej mi sie podoba, mimo ze tak naprawde blizej temu chlopcu do Nickelodeona niz do Mistrza Ale tak czy owak powiesilabym sobie ja na scianie (chociaz nie umiem wbijac haczykow ).
Beksinski w ogole mi nie podszedl w Twoi wykonaniu bo imo nie ma tam wlasnie tej "duszy" czy "sznytu" czy jak kto woli ktory u Beksinskiego az bije po oczach.
Jeszcze raz - bardzo mi sie podobaja, ale w domu chcialabym miec tylko ten pierwszy.
I z checia zobacze cos co wyszlo spod Twojej reki tak po prostu, pod wplywem jakiejs inspiracji czy impulsu, cos czego malowanie sprawi Ci radosc i jakos Cie tam wyrazi.milczacy - 29 Sierpień 08, 13:33
Pies. Pies jest trochę ludzki (oczy). Nie wiem, do czego się jeszcze przyczepić:P
Bo to nie jest żadna Lessie, Reksio czy inny Piesek Leszek - To jest BANDZIOR - a Bandzior ma tyle cech ludzkich ( zapewniam, że momentami nawet Orwela by zadziwiło jak blisko trafiał nadając cechy ludzkie swym folwarcznym bohaterom) że zauważenie przez Ciebie tej niezamierzonej personifikacji mojego psa jest dla mnie (i dla Bandziora) czystym komplementem
A tak poważnie - ogromnie Wam dziękuję za komenty i wskazówki. Moja edukacja techniczno-plastyczna skończyła się wraz ze skończeniem podstawówki, tym bardziej miłe że nikt nie "pojechał" a nawet Komuś coś się spodobało
Masz rację Rdza - są to prace czysto odtwórcze (poza pierwszą - rysowaną ot tak z głowy, pies rysowany z fotofrafii) i "bezduszne". Sam nie jestem usatysfakcjonowany wyrazem i efektem jaki prezentują, ale jak napisałem, to zaledwie twory mojego poznawania medium i techniki - wystarczająco wiele kłopotu mam na razie z samym opanowaniem koloru, które to środowisko do tej pory było mi niemal zupełnie obce. Mam nadzieję że i ja dorobię się choć w pewnym stopniu owego "sznytu" - dziękuję za uwagi, niezmiernie cenne i dające mi do myślenia. Mam nadzieję spełnić Twoje życzenie z ostatniego zdania postu.
I techniczne pytanie do mankowa - mam olbrzymi problem z jedną rzeczą: siłą przyzwyczajenia nie potrafię oprzeć się "manierze" wygładzania rysunku - w jakim sensie ? Otóż czano-białe prace zawsze starałem się wykonywać "studyjnie"(nie wiem czy dobre słownictwo - nomenklatura plastyczna jest mi obca), tzn raziły mnie ostre, tłuste czernie obok bieli, mocne kontrasty, chropowate faktury - moje rysunki zawsze wykańczane były skrupulatnie wiszorem, rozcierane palcami do uzyskania łagodnych tonacji i przejść światło-cień. Kłucie oczu i niekończące się poprawki wywoływało pozostawienie na rysunku np plamy czarnej obok plamy białej. Zawsze byłem o to opierniczany na plastyce, że większą wagę przykładam do szczegułów niż do ogólnego przekazu obrazka. Taka sama akcja jest u mnie przy rysowaniu pastelami - spotkałem się ze stwierdzeniem, że cała atrakcyjność tej techniki wyraża się w pewnym niedomówieniu kreski - surowości nałożonej plamy czy koloru, której nie powinno się rozcierać, ale wykorzystując fakturę papieru i kolor, kłaść plamy i pozostawiać je bez dalszej "obróbki". Ja tak nie potrafię, rozcieram, mieszam ze sobą kolory (w skrajnych przypadkach do bólu palców i zabrudzenia całego rysunku włącznie i sam mam wrażenie że te prace są "płaskie, mało żywe i wieją nudą. Przyznaję (i nie jest to fałszywa skromność ani słaba samoocena) że bardziej podobają mi się takie surowe rysunki niż którykolwiek z moich własnych. Jak zatem przezwyciężyć moje przyzwyczajenia? Myślę nad zmianą formatu na mniejszy - wtedy niedopracowane szczegóły nie są tak widoczne, nie rażą, można ogólnymi zarysami oddawać kształty itd. Jednak z drugiej strony, wydaje mi się że pastele stworzone są raczej do dużych prac - Ja rysuję głównie formaty 70x50, 100x70. Jeśli jako osoba "wiedząca" możesz udzielić wskazówek, będę niezmiernie wdzięczny. Z góry dziękuję i pozdrawiambloodlustattoo - 29 Sierpień 08, 15:42
po pierwsze. "picasso", jest twoj i widac a raczej czuc to.reszszta nie jest zla tylko ze czegos brakuje. jestem raczej wzrokowcem i nie potrafie interpretowac calosci i lubie to co mi sie podoba na pierwszy rzut okiem. po drugie. zawsze jestem pod wrazeniem kogos kto potrafi cos weglem albo pastelami. ja tylko olowek czuje i nic wiecej. jak chcesz zmniejszyc format to kup pestele w olowku.
masz jakas galerie? deviant moze?mankova - 29 Sierpień 08, 19:07
[/quote]siłą przyzwyczajenia nie potrafię oprzeć się "manierze" wygładzania rysunku[/quote] Zdziwisz się może, ale zdecydowana większość ludzi, którzy lekcje rysunku mieli równolegle ze mną, miała ten sam problem. Ja także . Teraz, czasami, wręcz przesadzam z surowością. Jeśli chodzi o rozcieranie ołówka, to jestem zdecydowanym przeciwnikiem tego procederu. Wg mnie, to 'iście na łatwiznę' Równie dobrze, używając kilku gradacji ołówka, można zrobić idealne przejścia tonalne. Fakt, zabiera to znacznie więcej czasu, ale rysunek jest czystszy, bardziej czytelny. Rozcieranie pasteli to zupełnie inna sprawa. Są do tego stworzone, podobnie jak węgiel. Możesz je rozcierać palcami, szmatką, albo takim specjalnym tortilionem (zwiniętym sztywnym materiałem zaostrzonym obustronnie <====>), dzięki któremu możesz rozcierać bardzo dokładnie. Poza tym, zobacz filmy na youtube, jak plastycy rysują pastelami. Twoje rysunki nadawałyby się do podkładu dokładniejszej pracy. Oni też rozcierają wszystko, że nie ma żadnej kresli, tylko same plamy. Ale później 'wyciągają' rysunek poprzez dodanie niekoniecznie surowych plam, ale widocznych linii, czy konturu na pierwszym planie, jakiegoś cieplejszego akcentu, pozostawiając jednocześnie roztarty plan dalszy. Twój rysunek nie musi być wcale surowy, wystarczy zastosować kilka takich trików i będzie na pewno bardziej przekonujący. Pokażesz, gdy zmalujesz coś nowego? :>
[ Dodano: 29 Sierpień 08, 19:15 ]milczacy - 30 Sierpień 08, 07:51
Dziękuję ślicznie za wszystkie uwagi i wskazówki. rdza_nie_spi - 30 Sierpień 08, 15:58
mankova Ci doradzi technicznie, ja napisze Ci co widze, a raczej czego nie widze - nie widze Beksinskiego. Beksinski to nie tylko kreska to tez klimat. Smiem twierdzic ze nawet idealnie skopiowanego Zdzislawa odroznilabym od oryginalu (oczywiscie ogladac na zywo).
Idz swoja sciezka, nie kopiuj nikogo, nie daj sie znosic cudzym pradom bo to latwa droga na artystyczna i tworcza mielizne.
A jesli juz kopiowac - sprobuj Van Gogha, mysle ze Irysy w Twoim wykonaniu bylyby ciekawe (ale chyba nie masz juz niebieskiego? )mankova - 30 Sierpień 08, 18:59
Rdza dobrze pisze. Owszem, można dla własnej potrzeby (pusta ściana w pokoju, i tak dalej) kopiować nawet Zdzisława. Ale dla lepszego rozwijania dobrze jest też ustawić sobie kilka przedmiotów i z natury próbować rysować. Albo posadzić Ukochaną na krześle Bo czasami trudno narysować coś z wyobraźni. No, w każdym razie życzę powodzeniamilczacy - 2 Wrzesień 08, 09:08
Dziękuję za komentarze. Oczywiście jak najbardziej przyznaję Wam rację. Do rysowania Beksa podchodziłem na zasadzie - "ciekawe czy i jak by mi wyszło" a nie z zamiarem zrobienia wiernej kopii. Niemniej macie rację - postaram się bardziej rysować z głowy (choć trudno...) i/lub z natury. Zobaczymy co wyjdzie...;)
PS Rdza - niebieski sobie dokupiłem, ale za irysy się nie zabieram....nie lubię Van Gogha
W międzyczasie wrzucam jeszcze jeden bazgroł: Motyw znaleziony kiedyś tam na sieci, odgrzebany przy porządkowaniu kompa. Luźne rysowanie sobotnim popołudniem. 70x50, Ingres niebieski 80g. Po zapsikaniu "super utrwalającym tanim lakierem do włosów" biały kolor zrobił się siwy. Mimo to poddaję ocenie
Lookas - 3 Wrzesień 08, 22:23
drzewo- gitmilczacy - 4 Wrzesień 08, 12:56
nie mogę przeedytować starszych postów, więc w nowym wklejam linki do fotek w lepszej jakości...